Zakupy grupowe, a raczej serwisy internetowe oferujące taką możliwość, zagościły już na dobre na naszym krajowym rynku e-commerce. Aktualnie można kupić prawie każdy produkt, a właściciele serwisów prześcigają się z ofertą dostępną tylko w ich systemie.
Na pewno większości z was zdarzyło się skorzystać z grupowców. Nie odkryję Ameryki, ale dzięki niskim cenom decydujemy się na produkty/usługi, na które nie zdecydowalibyśmy się w normalnej cenie. Tak zwykle komentują swój zakup respondenci w badaniach. Zresztą sam tak postąpiłem. W połowie sierpnia otrzymałem z serwisu gruper.pl ofertę na zakup 3 zegarków w wybranych kolorach. Bez zastanowienia przesłałem przyjaciółce link, by także wybrała dla siebie kolory. Przyznam, że oboje bardzo się ucieszyliśmy na pierwszy rzut oka. Takie zegarki w takich kolorach świetnie pasowałyby do szarej jesieni jaka zbliżała się nieubłaganie.

Zamówiłem 2 grupony w sumie na 6 zegarków, wpłaciłem od razu należność (70PLN) i wypełniłem formularz zamówienia u sprzedawcy. Natychmiast otrzymałem potwierdzenie, że zamówienie przyjęte i w ciągu najbliższych 2-3 tygodni powinienem otrzymać przesyłkę. Oczywiście opłaciłem dodatkowo (5PLN/zamówienie) wysyłkę listem poleconym, lepiej mieć potwierdzenie nadania przesyłki.
I w tym miejscu pojawiły się pierwsze problemy. Po miesiącu od złożenia zamówienia przesyłka nadal nie dotarła, co sprzedawca tłumaczył że nie otrzymał jeszcze prawidłowej partii towaru. Ta która jest, okazała się wadliwa i nie chciał takiej wysyłać do klientów. Oczywiście zrozumiałem i zdecydowałem się poczekać na pełnowartościowe i sprawne zegarki. Przypominam, że była to już połowa października. Zostałem wtedy zapewniony, że do końca miesiąca przesyłka powinna zostać wysłana. Owszem, została, ale dopiero w połowie listopada i fizycznie była u mnie 22. listopada. Bardzo się ucieszyłem, w końcu ile można czekać!? Radość nie trwała zbyt długo, wystarczyło otworzyć przesyłkę, by okazało się że część zegarków jest po prostu uszkodzona. Skontaktowałem się telefonicznie ze sprzedawcą i pani z którą rozmawiałem próbowała mi wytłumaczyć, że uszkodzenie jest spowodowane warunkami transportu (Poczta Polska), na które nie mają wpływu. Oczywiście zaproponowała wymianę wadliwych zegarków, przesłanie ich z powrotem wraz z numerem rachunku bankowego, na który zostanie zwrócony koszt przesyłki. Tak właśnie zrobiłem, spakowałem zegarki oraz dołączyłem krótki list z numerem konta. Taką przesyłkę wysłałem 24. listopada na adres sprzedawcy (Gryfino).
Kilka dni temu minął miesiąc od wysyłki i ani nie otrzymałem zwrotu kosztów pocztowych, ani nie otrzymałem nowych zegarków – już nawet nie mówię o ewentualnym zwrocie kosztów zakupu tych zwróconych/wadliwych. Jutro pierwszy dzień roboczy po świętach, spróbuję się skontaktować z SZOK.IN – może cokolwiek się zmieni? Firma wydaje się funkcjonuje nadal sprawnie, ponieważ kilka dni temu otrzymałem oferty z innego serwisu (DealLX.pl), w którym oferują inne produkty ze swojej szerokiej gamy. Ciekawe, czy ktokolwiek z kupujących ma podobnie „przeboje”?