home | kontakt | ...

Archiwum kategorii ‘obserwacje’

Elektroniczne bilety autobusowe nabierają kształtu.

29. sie 2010

Jak donosi internetowa wersja katowickiej Gazety Wyborczej, a w wersji papierowej już jutro…..

Od 1 września również w KZK GOP będzie można kupować bilety przez komórkę. Na początek tylko jednorazowe, ale w przyszłości także okresowe, w tym najchętniej kupowane bilety miesięczne.
Komunikacyjny Związek Komunalny GOP dotrzymał słowa i od najbliższej środy wprowadza możliwość kupowania biletów przez telefon komórkowy. Warunkiem będzie rejestracja na stronie www.mobilet.pl, ściągnięcie aplikacji na telefon i wybranie formy płatności.
Wybraną kwotę będzie można następnie przelać na specjalne konto albo skorzystać z innej opcji – program po miesiącu automatycznie pobierze z konta „wyjeżdżoną” przez nas kwotę. Ceny biletów elektronicznych będą jak w kiosku, ale pasażer musi doliczyć kilkanaście groszy za połączenie internetowe. Trzeba też pamiętać, że akceptując regulamin, zgadzamy się pokazywać swój telefon kontrolerom biletów, którzy zjawią się w autobusie bądź tramwaju.
Początkowo przez komórkę będzie można kupować tylko bilety jednorazowe (w tym ulgowe), ale jak zapewniają w KZK GOP, jeżeli system się sprawdzi, oferta zostanie szybko rozszerzona na bilety okresowe, w tym miesięczne. – Chcemy najpierw zobaczyć jaka będzie popularność biletów na komórkę – przekonuje Anna Koteras z biura prasowego KZK GOP.
Nie jest jednak tajemnicą, że szefowie związku za sukces uznają już kilka tysięcy biletów sprzedanych przez telefon. Nową formę sprzedaży wprowadzono bowiem „dla świętego spokoju”, by nie odstawać od Tychów i Jastrzębia, które w woj. śląskim jako pierwsze zdecydowały się na takie rozwiązanie. – To oferta skierowana przede wszystkim do ludzi młodych, którzy na co dzień posługują się komórką. Starsi pozostaną zapewne przy tradycyjnej formie kupowania biletów – mówi Koteras i dodaje, że w ciągu miesiąca KZK sprzedaje ponad 5 mln tradycyjnych biletów jednorazowych.
Z drugiej strony w KZK GOP przyznają, że nie mogą lekceważyć żadnej, nawet niszowej formy dystrybucji biletów, bo ich sprzedaż stanowią aż połowę wszystkich przychodów związku. W zeszłym roku budżet w KZK GOP wyniósł 481 mln zł, z czego połowa stanowiły dotacje z gmin, druga część to właśnie dochody ze sprzedaży biletów.
W Tychach z biletów komórkowych korzysta około tysiąca osób miesięcznie, czyli nieco więcej niż w Jastrzębiu, które taką możliwość wprowadziło 1 czerwca.

źródło: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,8308589,Bilety_KZK_GOP_od_srody_beda_dostepne_przez_komorke.html

Nie ukrywam, że ogromnie się cieszę z takich nowości. Sam niekiedy musiałem uważać, by nie dostać kary za jazdę na przysłowiową gapę. Nie dlatego że nie chciałem kupić biletu, ale po prostu nie miałem takiej możliwości. Ani u kierowcy, czy w automacie. A telefon prawie zawsze mam przy sobie. W dodatku system ten działa także ze Strefami Płatnego Parkowania, co już w ogóle łechta moje ego ;)

Btw. kątem oka obserwuję Bydgoszcz Hit Festiwal. Na scenie wśród tancerzy gimnastykuje się „diwa” Edyta Górniak. Skończyła występ, zeszła ze sceny, prowadzący wyskoczył na chwilę zapowiadając „bis”, ale publiczność stoi i bez żadnej reakcji milczy. Dopiero reszta prowadzących wychodzi zza kulis skandując ‘Edytaaa, Edytaaaa’. Taaa. Ale mi to diwa. Nie mam nic do niej, ale trochę skromności. Skoro miało być z pompą, to mogła sama zasłużyć na bisy, a nie sztucznie wywoływać piosenkarkę przy pomocy prowadzących.

Teraz scenę opanowała prawdziwa artystka. Sophie Ellis-Bextor. Wczoraj na twitter’rze wspomniała o dzisiejszym wyjeździe do Polski, ale zupełnie nie skojarzyłem tego z BHF ;))


Ryby i Polonia głosu nie mają. Marzenia..

13. lip 2010

Przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich kolejny raz pojawiła się kwestia udziału Polonii w głosowaniu. Były głosy ‘za’ oraz jak bywa w takich sytuacjach, gromkie ‘przeciw’. Z jednej strony każdy Polak (z ważnym dokumentem pozwalającym na ustalenie tożsamości) ma prawo oddać swój głos. Gdziekolwiek się nie znajdziesz, możesz udać się do konsulatu lub innego wydelegowanego miejsca i zgłosić się do Okręgowej/Zamiejscowej Komisji Wyborczej. Tyle praktyka. Od tego momentu pojawia się ‘ta-druga-zła-strona’ polonijnych głosów. Głosów z ‘lepszego świata’.

Jak pokazał rozkład głosów wyborów parlamentarnych (2007) oraz prezydenckich (2010), Polonia ma bardzo specyficzne – teraz nie wiem którego słowa użyć, ponieważ obydwa zaczynają się od po- : poglądy polityczne lub… poczucie humoru. Niestety skłaniam się ku temu drugiemu, bo trudno mi uwierzyć, że dla ‘dobra kraju’ świadomie popierają skrajną, konserwatywną prawicę. Prosty przykład z dzisiejszej kolacji – Prezydent Komorowski zniszczy Polskę, bo już zbratał się z niemieckim Prezydentem oraz szybko wraz z Tuskiem wprowadzi złodziejskie ‘ojro’. Czekałem tylko na podsumowanie w stylu ‘(L./J.) Kaczyński to…… (tutaj same superlatywy)!’. Powiem szczerze, że boję się osób ślepo zapatrzonych w ludzi związanych z partią braci Kaczyńskich. Może niektóre (jednostkowe!) pomysły i argumenty partii są dobre i trafione, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność. To, że nie podoba nam się polityka kraju w którym żyjemy, nie powinno być powodem do dolewania oliwy do ognia w sytuacji politycznej ojczyzny. Jeżeli opuszczasz Polskę, mieszkasz zagranicą, to nie staraj się zaocznie naprawiać kraju. Może czasami warto popracować nad własnym ogródkiem, a dopiero później zabierać się za porządki za miedzą?


Klub Szalonych Sprzedawców.

27. lut 2010

Ostatnie 48 godzin lutego przed nami. Wiosno przybywaj! chciałoby się wykrzyczeć. Ale spoglądając za okno widać, że z każdą minutą, godziną zbliżamy się do niej coraz szybciej. Szybko! Szybko! Szybko! ;)

Ledwo stopniał śnieg, a w sklepach pojawiły się pierwsze (?!) dekoracje wielkanocne. Przypominam, że do faktycznych świąt pozostało całe pięć tygodni, ale czy taki pośpiech jeszcze kogoś dziwi?

Oglądam właśnie drugi odcinek KSD. Klubu Szalonych Dziewic. Bardzo szalonych! Ciekaw jestem Waszych recenzji – ciekawe jakie wrażenie zrobi na Was serial.


Blog Roku 2009, czyli dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie.

13. sty 2010

Coroczny konkurs na Blog Roku doczekał się już piątej, jubileuszowej edycji. Dziesięć kategorii, ponad tysiąc zgłoszeń, nagroda jedna. Na szczęście jedna w każdej kategorii. Prawdopodobieństwo wygrania? Oczywiście małe, a dokładniej mówiąc, 1:1300. Muszę poszukać notatek ze statystyki i sprawdzić, czy „akurat się uda ;)”

Otóż to, jak napisałem – z emotikonką i w cudzysłowie – „czy akurat się uda”, bo przecież to tylko dobra zabawa. Chodzi tu (tylko?) by rozpromować blogowanie – nota bene na razie raczkujące. Tyle, że zawsze gdzie rozpoczyna się zabawa, tam również czyha podstęp. I w tym przypadku nie było inaczej.

Wracam dzisiaj do domu, sprawdzam pocztę, a tam e-mail od redakcji Konkursu. Okazało się, że na moim blogu znajduje się wpis „na hasło”, a jest to niezgodne z regulaminem konkursu. No cóż, po prostu był (jest) to wpis dotyczący 10. odcinka serialu Dexter, który miałem okazję obejrzeć kilka dni temu. Wpis był „na hasło” jedynie dlatego, by odwiedzający (równocześnie Dexteromaniacy) nie byli oburzeni, że rozpowszechniam informacje odnośnie zakończenia IV sezonu serialu. Dostęp był możliwy, hasło dla ewentualnych zainteresowanych także było w zasięgu myszki – opublikowane w serwisie twitter. I tyle.

Niestety domyślam się, kto stoi za ową kontrolą ze strony redakcji. Statystyki nie kłamią i mówią jasno, kto i kiedy był tutaj. Redakcja już wcześniej zaglądała (od momentu rejestracji w konkursie), a dopiero po wizycie „dobrego ducha internetu”, zostałem poinformowany o „żółtej kartce” – ja tak to nazywam. I tak wygląda „dobra zabawa”? Jedynie potwierdziło się, jak bardzo poważnie ludzie podchodzą do zwykłych konkursów i zabaw. Dla delikwenta, przy jego/jej e-wen-tu-al-nej wygranej, ufunduję własną nagrodę – Żenadę Roku 2009. Będzie dumnie stała na kominku, czy gdzie tam wolisz.

To tyle z mojej strony.

Bardzo dziękuję za oddane do tej pory głosy. Mam nadzieję, że jeszcze kilka się uzbiera, bo głosowanie trwa do 21 stycznia.

Przepraszam wszystkich Dexteromaniaków – więcej spoilerów już się nie pojawi. Zakończenie sezonu za nie cały miesiąc, a prace nad kolejnym prawdopodobnie ruszają na wiosnę. Nie mogę się doczekać, a Wy? :)

Pozdrawiam wieczorową porą ;)


Horror z ulicy Mikołowskiej.

3. lis 2009

Zupełnie zapomniałem o tym remoncie! Jutro planowałem pojawić się w okolicy, ale w takim razie muszę zweryfikować moje plany.

Ojjj, będzie się działo.


PP. Nie witamina, lecz październik i podziębienie.

4. paź 2009

Październik pojawił się wśród nas. Nagle. Tylnymi drzwiami. Bez zaproszenia. A wraz z nim typowo jesienna aura, chłód, wiatr, krótszy dzień. Do tego wydania gratisowo dodano podziębienie i typowe dla tej pory roku samopoczucie. Zupełnie za darmo.

Tak, to prawda, coś mnie bierze, zapewne to kwestia kilku dni i – znowu – choroba strzeli złotą bramkę. Oczami wyobraźni już widzę „szczere” uśmiechy wielu osób, tak „piękne” jak na fotografiach. Uśmiechy osób, dla których porażki drugiej osoby, czy nawet wspomniane choroby, są powodem do zadowolenia, chorej satysfakcji. Taka już ich natura. W naturę nie można ingerować, bo jest pod ochroną i koło się zamyka.

Dopijam herbatę, dwie tabletki kwasu 2-acetoksybenzoesowego i dobrej nocy.


O wszystkim po trochu.

11. sie 2009

Miało być o pogodzie, która z dnia na dzień zepsuła się diametralnie. Deszcz pada od świtu – wiem, bo wtorek zaczął mi się jeszcze w poniedziałek.
Miało być o finansach, których brak doprowadza do większych spięć, niż przy rozdziale pokaźnego spadku. Chociaż jeszcze trochę i o spadku będzie głośno.
Miało być o muzyce, która za każdym razem pobudza i dodaje siły. Dzisiaj cisza jest przedmiotem pożądania, skarbem bezcennym.
Miało być o przyjacielu, który jak wojownik tarczą, zasłania się pracą i obowiązkami. Cicho i z płaczem modlę się, by wrócił z tarczą, niż by miał być niesiony na niej.
Miało być o podróży, której początek tak blisko, że bliżej do jej końca. Może to sprawa stref czasowych dzielących od destynacji.
Miało być o pierogach z jagodami, których nigdzie w okolicy kupić nie potrafię. Chociaż na każdym kroku mówi się, że żywności jest za dużo w sklepach.
Miało także być o blogowaniu, chociaż ten temat warto zostawić bez komentarza. Bo jak mówi przysłowie, mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

To tak w skrócie, o wszystkim po trochu.


„Przeczytaj co nam grozi [..]” – z przymrużeniem oka ;)

4. sie 2009

Nawiązując do wiadomości ze Szczecina, gdzie Sąd wymierzył karę 15 tysięcy złotych za obrazę młodego mężczyzny, chciałbym przytoczyć pewien komentarz na jaki natknąłem się na forum onet.pl. Na pierwszy rzut oka chamski i zaściankowy, ale po zapoznaniu się z nim pojawia się drobny uśmiech, taki uśmiech politowania ;)

Przeczytaj co nam grozi – artykuł z G.Wyborczej, który ukaże się za 100 lat

Wczoraj w Warszawie, w godzinach południowych odbyła się nielegalna demonstracja heteroseksualnych aktywistów. Mimo sprzeciwu Prezydenta Miasta demonstranci zebrali się na Placu Zamkowym i przemaszerowali ulicami Gejowskie Przedmieście, Nowy Homoświat, przeszli przez Rondo Biedronia, Plac Trzech Senyszyn i dalej Alejami Lesbijskimi do Belwederu. Ogoleni na łyso demonstranci zachowywali się obscenicznie, mężczyźni idąc obejmowali kobiety, co bardziej perwersyjne mieszane pary demonstracyjnie całowały się. Dewianci po drodze znieważyli pomnik Roberta Biedronia na placu nazwanym jego imieniem, wywrócili Palmę i pozrywali z niej prezerwatywy. Na Placu Trzech Senyszyn, w Świątyni p.w. bł. Szymona Niemca ustawili katolicki krzyż, po czym kilka mieszanych par wzięło heteroseksualny ślub, udzielony przez specjalnie sprowadzonego katolickiego księdza. W swoich okrzykach i na niesionych na transparentach hasłach demonstranci domagali się równouprawnienia osób heteroseksualnych, dopuszczenia ich do zawodów nauczyciela, wychowawcy i innych mających kontakt z dziećmi i młodzieżą, pozwolenia na legalizację związków heteroseksualnych i nawet pozwolenia na wychowywanie dzieci. Demonstracja eskortowana była przez policję, nie pozwalająca na skierowane w kierunku normalnych obywateli ataki heteryków, którzy zmuszeni zostali przez to jedynie do ograniczenia się do obelżywych i nieobyczajnych okrzyków.
O ostatnich wydarzeniach rozmawiamy z rzecznikiem demokratycznych praw mniejszości:
- Panie Rzeczniku, w społeczeństwie demokratycznym nawet mniejszości seksualne mają prawa do wyrażania swoich przekonań. Jak to się więc stało, że heterycy nie otrzymali prawa do przemarszu przez miasto?
- Ależ to nieprawda – Prezydent Miasta nie zgodził się tylko na przemarsz heteryków przez śródmieście, co zaburzałoby komunikację i porządek w mieście. Wskazano im na ten cel alternatywne miejsca demonstracji, w Milanówku albo Józefowie, albo Górze Kalwarii. To ostatnie byłoby nawet bardzo na miejscu, jako skansen Katolicyzmu, zawsze związanego z heteroseksualnym odchyleniem. Można tam oglądać procesje religijne, więc i heterycy mogliby sobie maszerować do woli.
- Dlaczego więc heterycy uparli się maszerować w samym centrum Warszawy i zaburzać spokój normalnych homoobywateli? Czego się domagają?
- W swoich hasłach domagają się prawa do ślubów mieszanych, dostępu do dzieci, wspólnego opodatkowania i innych przywilejów. Oczywistą jest sprawą, że o ile pozwolić im możemy na wspólne zamieszkiwanie w wyznaczonych osiedlach, o tyle nie może być mowy o wychowywaniu dzieci. Nie możemy cofać się do średniowiecza. Największą zdobyczą naszych czasów jest, że młody homoseksualista wychowuje się od małego w profesjonalnej placówce, wśród kolegów, w szkole prowadzonej przez wykwalifikowaną jednopłciową kadrę – sprawdzonych homoseksualnych nauczycieli dla chłopców, lesbijskich nauczycielek dla dziewczynek. Tylko to zapewni zrównoważony rozwój psychiczny młodego człowieka i prawidłową homoseksualną świadomość płciową. No bo proszę sobie wyobrazić – jak dziecko może się normalnie rozwijać wychowywane przez parę mieszaną, atakowane na raz sprzecznymi wzorcami kobiety i mężczyzny? Jak w takich warunkach może się rozwinąć równowaga emocjonalna? A i rodzice, już nie obarczeni wychowywaniem dzieci, będą mogli bez przeszkód poświecić się karierze i osobistemu rozwojowi. Zupełnie wystarczy kontakt przez Internet oraz zabieranie dzieci na weekendy i wyjazdy urlopowe.
- Propaganda heteroseksualna podkreśla, że to właśnie pary mieszane są naturalnym środowiskiem rozwoju dla dziecka! I to chcieli demonstranci pokazać, profanując katolickim ślubem Świątynię Szymona Niemca. Co Pan o tym sądzi?
- Propaganda heteroseksualna i katolicka od zawsze szerzyła kłamliwe i szkodliwe dezinformacje. Heterycy podpierają się przy tym historią, i wiekami, kiedy to heteroseksualne rodziny były uznawane za normalne. Ale wiemy wszyscy, że było to skutkiem panowania Katolicyzmu w Europie, Mahometanizmu w Afryce i Buddyzmu w Azji. Po oswobodzeniu ludzkości z tych niedemokratycznych religii, powszechnie nastąpił powrót do prawidłowej, homoseksualnej orientacji człowieka. Wiemy przecież, że nawet w czasach dominacji światopoglądu religijnego, społeczeństwa pierwotne były homoseksualne, co Kościół Katolicki skrzętnie ukrywał. Kościół zresztą posunął się dalej, do fałszerstwa, dowodząc jakoby już najstarsze zapisy biblijne głosiły że pierwsi ludzie to byli  mężczyzna i kobieta, podczas gdy ostatnie odkrycia naszych europejskich archeologów wykazały, że w najstarszej wersji pierwsi ludzie to byli Adam i Edek – dwaj mężczyźni. Dopiero po wypędzeniu z Raju Edek za swój postępek został zamieniony w kobietę oraz aby ludzkość mogła się rozmnażać. Pierwsi chrześcijanie zresztą też byli homoseksualni i dzieci wychowywali wspólnie, w komunach. To właśnie ściągnęło na nich prześladowania ze strony Nerona i późniejszych cesarzy, znanych ze swoich heteroseksualnych skłonności i innych zboczeń. I potem przerodziło w ciemne wieki prześladowań homoseksualistów. Dopiero XXI wiek przywrócił światu normalność. W Polsce dokonali tego Robert Biedroń i Joanna Senyszyn, dlatego też demonstranci obrali akurat tę trasę przemarszu, aby sprofanować ich pomniki.
- Wobec tego słuszne, że chociaż pozwalamy heterykom żyć jak chcą, nie godzimy się na cofanie w rozwoju i szarganie naszych homoseksualnych wartości i symboli. Muszą pozostać na uboczu.
- Oczywiście, społeczeństwo demokratyczne musi być postępowe, i w miarę rozwoju nauki odkrywamy coraz doskonalsze sposoby leczenia z heteroseksualizmu i homofobii. Nauka zresztą od zawsze sprzyja transformacji społeczeństwa z heteroseksualnego na homoseksualne. Nawet w ciemnych, heteroseksualnych czasach najwięcej homoseksualistów było wśród naukowców i artystów. Wystarczy poczytać biografie – ilu sławnych ludzi żyło wtedy samotnie, albo będąc zmuszonymi do małżeństw nie miało dzieci? To homoseksualiści, zmuszeni do ukrywania się. To postęp nauki sprawił, że do poczęcia dziecka nie potrzebujemy już odbywać heteroseksualnego stosunku, ale odbywa się to w wyspecjalizowanej klinice, gdzie zainteresowani geje i lesbijki otrzymają fachową pomoc. Zresztą wystarczy popatrzeć na świat zwierząt – im wyżej rozwinięte ewolucyjnie, tym większy procent homoseksualnych osobników. U żyraf jest ich 10%, u małp połowa to homoseksualne a druga połowa biseksualne. Nawet one dowodzą – że homoseksualizm to szczytowe osiągnięcie ewolucji.


„Kochani, Murzyn! [..]„

16. lip 2009

Poprostu nie wiem co o tym – szczerze – powiedzieć. Słów mi zabrakło.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6823955,O__Rydzyk_na_Jasnej_Gorze__Kochani__Murzyn__Nie_myl.html


Zabezpieczony: ‘cała prawda o …’ #1

5. lip 2009

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło: