home | kontakt | ...

Wpisy otagowane ‘wybory’

Ryby i Polonia głosu nie mają. Marzenia..

13. lip 2010

Przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich kolejny raz pojawiła się kwestia udziału Polonii w głosowaniu. Były głosy ‘za’ oraz jak bywa w takich sytuacjach, gromkie ‘przeciw’. Z jednej strony każdy Polak (z ważnym dokumentem pozwalającym na ustalenie tożsamości) ma prawo oddać swój głos. Gdziekolwiek się nie znajdziesz, możesz udać się do konsulatu lub innego wydelegowanego miejsca i zgłosić się do Okręgowej/Zamiejscowej Komisji Wyborczej. Tyle praktyka. Od tego momentu pojawia się ‘ta-druga-zła-strona’ polonijnych głosów. Głosów z ‘lepszego świata’.

Jak pokazał rozkład głosów wyborów parlamentarnych (2007) oraz prezydenckich (2010), Polonia ma bardzo specyficzne – teraz nie wiem którego słowa użyć, ponieważ obydwa zaczynają się od po- : poglądy polityczne lub… poczucie humoru. Niestety skłaniam się ku temu drugiemu, bo trudno mi uwierzyć, że dla ‘dobra kraju’ świadomie popierają skrajną, konserwatywną prawicę. Prosty przykład z dzisiejszej kolacji – Prezydent Komorowski zniszczy Polskę, bo już zbratał się z niemieckim Prezydentem oraz szybko wraz z Tuskiem wprowadzi złodziejskie ‘ojro’. Czekałem tylko na podsumowanie w stylu ‘(L./J.) Kaczyński to…… (tutaj same superlatywy)!’. Powiem szczerze, że boję się osób ślepo zapatrzonych w ludzi związanych z partią braci Kaczyńskich. Może niektóre (jednostkowe!) pomysły i argumenty partii są dobre i trafione, ale nie popadajmy ze skrajności w skrajność. To, że nie podoba nam się polityka kraju w którym żyjemy, nie powinno być powodem do dolewania oliwy do ognia w sytuacji politycznej ojczyzny. Jeżeli opuszczasz Polskę, mieszkasz zagranicą, to nie staraj się zaocznie naprawiać kraju. Może czasami warto popracować nad własnym ogródkiem, a dopiero później zabierać się za porządki za miedzą?


zeroczteryzerosiedem

4. lip 2010

Za oceanem Dzień Niepodległości 4. Lipca. Amerykanie świętują każdego roku ogłoszenie deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych od Wielkiej Brytanii. Jakby nie patrzeć mają okazję do radości. Mam nadzieję, że dzisiaj po godzinie20.00 także będziemy mogli powiedzieć, że 4 lipca jest szczęśliwym dniem.

Jeżeli jeszcze nie oddałeś/nie oddałaś swojego głosu, nie zastanawiaj się! Nie ważne są Twoje poglądy polityczne, najważniejsza jest frekwencja! Dzięki frekwencji wyniki każdych wyborów są bardziej miarodajne, bardziej wiarygodne. Dlatego…

LogoGdziekolwiekkwadratowe

Słyszałem, że nowa Kelis może być obciachowa. Że skomercjalizowała się, poszła na łatwiznę żeby tylko sprzedać materiał. Podobno ‘Flesh Tone’ jest jej najgorszym albumem w dorobku. No cóż, każdy ma prawo do własnej oceny, dobrej lub złej. Także byłem sceptycznie nastawiony do tej płyty, ale z każdym kolejnym podejściem coraz bardziej mi się podoba. Oczywiście cała płyta, ponieważ album jest tak zmiksowany, że najlepiej przesłuchać od przysłowiowej deski do deski, niż losowo wybierać utwory. Dzięki temu mamy do dyspozycji ponad 40 minut świetnej muzyki.


Pępek Europy | 7 czerwca ’09

7. cze 2009

W nawale obowiązków, spraw ‘na wczoraj’ oraz jeszcze wielu innych niecierpiących zwłoki rzeczy, nie mogłem nie zauważyć zbliżających się Eurowyborów. Trudno biernie przejść wśród wyskakujących z każdej strony plakatów, billboardów, spotów telewizyjnych czy debat kandydackich. A już na pewno trudno nie zauważyć rekomendacji pojawiących się i wypływających z ust wielu autorytetów. Marketing i – nie okłamujmy się – pieniądze mogą zrobić nawet z miernego kandydata wielką gwiazdę. Tak jest w każdej dziedzinie, ale nie o tym miał być ten wpis.

Z każdej strony uśmiechają się, machają do nas kandydaci na Europosłów. Każdy, każda z nich przekonuje nas do swoich racji, namawia do oddania głosu. Pokazuje pozytywne skutki i plany na przyszłość. Wszystko piękne, kolorowe, pełna idylla. Ale. To krótkie, trzyliterowe słowo pojawia się w każdej sytuacji – nie mogło go i tutaj zabraknąć.
Wszystko wydaje się idealnie zaplanowane, każdy program wyborczy poszczególnych kandydatów ukazuje nam pewną wizję, przyszłość w samych superlatywach. Ale. Ale. Ale. Wszystko to nie ma prawa bytu, jeżeli nie będzie spełniony jeden podstawowy element jakim jest.. frekwencja. Cóż z tego że nasz wybrany kandydat, kandydatka zdobędzie trzymiliony siedemset dwadzieścia osiem tysięcy sześćset czterdzieści pięć głosów, skoro nie będzie to miało żadnego znaczenia przy niskiej frekwencji. Nie będzie to żaden miarodajny wynik. Dopiero przy frekwencji 70-80% możemy powiedzieć, że liczba oddanych głosów ma swoją wartość.

Właśnie dlatego przez ostatnie tygodnie, pomimo bardzo ciężkiego okresu – studia, praca, obowiązki prywatne – z całej siły i jak tylko się dało, wspierałem wśród znajomych, przyjaciół, współpracowników, w rodzinie oraz na Uczelni, akcję ‘Pępek Europy’. Dla wielu osób to tylko kolorowa akcja reklamowa, ale cel z jakim wystartowała jest bardzo ambitny. Niestety smutne jest to, że wiele osób utożsamiało akcję z konkretną partią czy kandydatem.
Warto szerzyć wśród ludzi młodych (każdy jest młody, dlatego kieruję te słowa do wszystkich) zainteresowanie odnośnie wyborów, także tych do Europarlamentu. Jak wiadomo ludzie młodzi są ogromnymi euroentuzjastami, ale niestety badania statystyczne mówią już coś zupełnie innego. Zainteresowanie wyborami, a co przekłada się na frekwencję, jest na bardzo niskim poziomie. Stąd właśnie akcja ‘Pępek Europy’, by w zabawny sposób edukować i namówić wiele osób do oddania głosu.

Za chwilę lokale wyborcze zostaną zamknięte, pierwsze wyniki sondażowe zostaną podane. Ale pamiętajmy, najważniejsza w wyborach jest frekwencja.

Więcej o akcji na stronie www.7czerwca.org.pl