Nieźle się zaprawiłem. Jeszcze nie tak dawno alergia nie dawała za wygraną, a teraz jakieś podejrzane przeziębienie mnie dopadło. W efekcie mam oficjalne ZUS ZLA zwane potocznie L4. Tym razem postanowiłem zabrać się za siebie i porządnie wyleczyć do końca. Koniec z OTC na bazie paracetamolu ze śladową ilością pseudoefedryny. Na horyzoncie dobre krople do nosa, duża dawka rutyny i kwasu askorbinowego, ziołowe leki udrażniające zatoki, syrop z babki i na dokładkę antybiotyk. Zestaw marzeń, żeby tylko okazał się skuteczny.
Prosi się zapytać, a może budyń do tego? Otóż właśnie mam pod ręką Liptonowego dużego kubasa pełnego czekoladowego budyniu ;)) Budyń pychota, ale mam odrobinę traumatycznych wspomnień z dużymi Liptonami ;)))))
Zdrówka dla Was! Nie tylko od urodzinowego święta, Kroolewno! :)








